We can try another blend.

We can try another blend.
Avenged Sevenfold. Fikcja literacka.

piątek, 21 czerwca 2013

7.

Hello!
Nie było mnie dawno. Sesja - presja i te kwestie. 
Napisałam, że part II, bo pociągnęłam wątek z 6 odcinka, zresztą sami zobaczcie ;)

Z dedykacją dla JG (1. Jeśli na koncercie Bon Jovi bawiłaś się chociaż w połowie tak dobrze, jak my z WalkingDead na Papa Roach, to musiało być zajebiście ;) 2. Jest kawałeczek Tucka, bo u ciebie ostatnio nie było, soł for U! ^^)
I, oczywiście, dla mojego kochanego pingwina, za wszystko, za spotkanie, za koncert, za ciapąg, za płyty, dla WalkingDead, BO MOGĘ. <3
Enjoy!

7. Powiadam wam; trzeba mieć chaos w sobie, by narodzić tańczącą gwiazdę.
Part II

22 sierpnia 2011, godzina 20.

Spójrz jaka jest piękna, kiedy spada na dno.

Sięgnęła po kolejną, trzecią już tego wieczoru, lampkę wina. Śmiała się perliście rozsyłając uśmiechy nieznajomym. Nic, absolutnie nic, nie mogło zburzyć jej dobrego..
- Yah! – Nancia lekko szarpnęła przyjaciółkę. – To nie przypadkiem te dwie ze sklepu?
Daniyah ciężko westchnęła. Spojrzała na Clay, na wino, znowu na Clay, rozejrzała się i dopiła, a właściwie wypiła, bo była to świeżo nalana partia wina, swój boski płyn na raz. Widząc zszokowanie na twarzy przyjaciółki, lekko wzruszyła ramionami.
- No co? Jak blondi ma mi znowu robić awanturę to się wolę znieczulić.
- O czym ty..
- Nieważne. – Ucięła ciemnowłosa. – Hej, Nan. Dzięki.
Nancia uśmiechnęła się szeroko i mocno przytuliła Moore.
- To jeszcze nie koniec na dzisiaj – mruknęła jej gdzieś między ucho a szyję, co spowodowało chichot wstawionej Dani.
- Znowu się spotykamy. – Dziewczyny uwolniły się z uścisku złe, że ktoś im przeszkodził w tej małej przyjemności. Blondwłosa zwróciła się da Dani. – Chciałam jeszcze raz przeprosić.
- Och, jasne. – Pod wpływem szturchnięcia, które dostała od Nan zrobiła urażoną minę. – No co? – Burknęła w jej stronę. Ta tylko przewróciła oczami i z uśmiechem wyciągnęła rękę do przybyłych.
- Jestem Nancia, a ta naburmuszona to Daniyah.
- Valary. A ta, która wszystkich atakuje to Michelle. – Wymieniły uściski i nastała cisza.
- Niezręcznie.. – Mruknęła Moore i jak na zawołanie koło niej zjawił się kelner z tacą pełną kieliszków wina. – Dzięku.. Hej! Chciałam to wypić!
- Przystopuj, bo zaraz padniesz, a noc jeszcze młoda. – Conrad i te jego dołeczki, kiedy się uśmiecha..
Jednak Daniyah nie zdążyła zrobić awantury, gdyż ich grono powiększyło się o jeszcze jedną osobę.
- Szukałem was wszędzie! – Przystojny mężczyzna podszedł do bliźniaczek i przywitał się z nimi dając każdej całusa w policzek. – Przeszkodziłem w czymś?
- Nie..
- W życiu!
- Tak sobie stoimy..
- Kim jesteś? – Głos Dani wybił się nad resztę.
- Matt, przyjaciel dziewczyn. A ty? – Miał niesamowity akcent, jakby był w Wysp. Posturą trochę przypominał jej Warhola, dlatego zwróciła na niego uwagę. Jej kochanek jakby zapadł się pod ziemię, a ona przecież potrzebowała.. natchnienia. Jeszcze raz na niego spojrzała i przybrała swój najpiękniejszy uśmiech.
- Daniyah. – Nie ukryła swojego zadowolenia, kiedy Matt pocałował jej dłoń. Tej nocy na pewno nie spędzę sama, pomyślała. Och Dani, nawet nie masz pojęcia!

#

Lekkie zawirowanie
Godzina 23:23

- I tak nikt o tobie nie myśli! – Daniyah próbowała przekrzyczeć muzykę w klubie, w którym się znaleźli. Co prawda nie spodziewała się, że będzie na imprezie z nowo poznanymi bliźniaczkami, ale był Przystojniak – jak nazwała Matta, nie chcąc zapamiętywać imienia. Ponadto, dopóki miała dostęp do alkoholu, nie zwracała uwagi na niepotrzebne kobiety w ich loży. Niestety nie mogła się pohamować, a i wypity alkohol dawał już o sobie znać, więc kiedy blondwłosa bliźniaczka zaczęła płakać i wyciągnęła telefon, Dani nie mogła ugryźć się w język.
- Co?
- Nieważne – mruknęła pod nosem i usadowiła się blisko Przystojniaka. Ze zdziwieniem spojrzała na jego puste ręce. – Nic nie pijesz?
- Chcę zachować trzeźwość umysłu – z zadowoleniem zauważyła, że nachylił się, by powiedzieć jej to do ucha, mimo że akurat ucichła muzyka. Podniosła swój wzrok na niego i wiedziała, że jest już jej.
- Naprawdę?! Mi tu się życie wali, a wy.. eh! – Usłyszeli krzyk, a zaraz potem przed nimi przebiegła blondynka.
- Michelle! – Przystojniak wstał i z wyraźną frustracją popatrzył za kobietą. To musiał być najtrudniejszy wybór w jego życiu. Westchnął ciężko i ze smutkiem spojrzał na Dani. – Przepraszam, ale muszę za nią iść. – Ostatni raz nachylił się nad nią. – Znajdę cię, Daniyah. – Wymruczał prosto w jej usta i odszedł.
Siedziała przez minutę totalnie oszołomiona, po czym ze wściekłością podniosła kieliszek wódki.
- To są jakieś kpiny – syknęła i szybko wypiła kolejkę.

Spojrzała w kąt klubu, gdzie mieli zarezerwowaną lożę. Widok jej się nie spodobał.
- Miło było, pa! – Rzuciła do nieznajomej, z którą flirtowała, wzrokiem namierzyła Conrada i szybkim krokiem ruszyła przed siebie.
- Yah, wychodzimy.
- Nie chcę – słowa ciemnowłosej były bardzo niewyraźne.
- Na litość.. Dani! Zostawiliśmy cię tylko na kilka minut – Neeson załamał ręce widząc stan dziewczyny.
- Przepraszam – mruknęła z tak skruszoną miną, że Nan nie miała wyjścia. Zaczęła się śmiać, a zaraz za nią Conrad.

#

23 sierpnia 2011

Pobudka.

Czuła helikopter latający po głowie, czołg jadący po jej ciele i mrówki chodzące po zdrętwiałej ręce. Za nic w  świecie nie chciała otworzyć oczu. Jeśli będę udawać, że śpię, to samo przejdzie, pomyślała i zaraz stłumiła chęć uderzenia się w czoło. Bardzo powoli odwróciła się na plecy i ze zdziwieniem stwierdziła, że ktoś trzyma dłoń na jej talii. Zaliczyłam go! Ostrożnie podniosła jedną powiekę w duchu modląc się, żeby jej poranny wygląd go nie odstraszył.

- Cześć przysto.. Nan?! – Zerwała się do pozycji siedzącej, kiedy zobaczyła ich ubrania rozsypane na podłodze. Nigdy, nawet po pijaku, kiedy spały razem nie rozebrały się do naga. A to mogło oznaczać tylko jedno.
- Dan, nie krzycz.. – Blondynka szepnęła, najwyraźniej nie mając ochoty otworzyć oczu.
- Nancia, proszę cię. Otwórz oczy i powiedz, że my nic nie..
- Witam drogie panie. – Z uśmiechem na twarzy, ogromną tacą pełną jedzenia i picia oraz w pełnej nagiej osobowości, do pokoju wszedł Conrad. Dopiero to obudziło pannę Clay.
- Czy my w trójkę..? – Daniyah odwróciła wzrok od nagiego mężczyzny.
- I to jak! – Odparł z uśmiechem, który szybko zszedł jednak z jego twarzy. – To wy nic nie pamiętacie?
- Będę rzygać – Nancia zerwała się z łóżka i przechodząc koło Neesona przyśpieszyła kroku.
- Wszystkiego najlepszego dla mnie. – Dan z bezsilności opadła na łóżko. Nie wiedząc czy się śmiać, czy płakać, postanowiła iść spać. Pomyśli o tym jutro. Przecież jutro też jest dzień.

*

3 komentarze:

  1. 1. Za dedykację +1000 i gimbazylion więcej, BO MOGĘ <333 2. Kolejne +100 za Atreyu, bo tak, bo lubię 3. Obiecałaś mi lesbiącą się Nancię i w wieeeelkim stylu tę obietnicę spełniłaś, dziękujam! <3 W ogóle nie rozumiem reakcji dziewczyn, przecież taka ekipa i taka noc.. A one narzekają, no. + Na początku myślałam, że chodzi o Shadsa (idk, pierwsze skojarzenie), no ale ten Tuck był do przewidzenia. Bo w końcu u Ciebie ;) No, także skoro już się wygrzebałaś chociaż trochę spod włoskiego i nie musisz niańczyć jakichś no name'owych dalekich znajomych z nie-wiadomo-kąd, odcinki mają być częściej ;) <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow dzięki za dedykację. Jak już wiesz na koncercie było fenomenalnie i Jon tak blisko! Co do odcinka to niezła balanga nono. I Matt, bo Tuck! Tylko czemu on pociesza Michelle?? Dziwne. No matter what, odcinek super i czekam na więcej. Już Ty wiesz czego więcej:) Ale trójkącik? Hahahaha! Dobre!
    Lovee <3
    Joan :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Możesz mnie kopnąć w dupę za to, że jeszcze tutaj nie trafiłam :/ lecę czytać :D
    Loff juu, Hope

    OdpowiedzUsuń