6. Powiadam wam; trzeba mieć chaos w sobie, by narodzić
tańczącą gwiazdę.
22 sierpnia 2011
Niemoc totalna.
Daniyah Moore drugi dzień z rzędu wstała o świcie.
Powstrzymała chęć wyjścia z sypialni i wypicia kieliszka wina.
- Jak ja tak reaguję na dwudzieste piąte urodziny, to co będzie, jak skończę trzydziestkę. – Mruknęła pod nosem. Mimo wszystko wstała z łóżka, luźno założyła swój szlafrok i przecierając kark wyszła z pokoju.
- Wszystkiego najlepszego! – W zdezorientowaniu szybko i szczelnie owinęła się materiałem i zaspanym wzrokiem spojrzała na nadawców tejże informacji.
Cięgle nie rozumiejąc w jakim celu jej matka, Nancia i Conrad musieli jej złożyć życzenia koniecznie o 7 rano, a nie w bardziej ludzkiej porze, ale dzielnie przyjęła życzenia oraz urodzinowe przytulanie.
- To może ja się pójdę przebrać, czy coś.. – Nie czekają na odpowiedź zawróciła do sypialni.
- Jak ja tak reaguję na dwudzieste piąte urodziny, to co będzie, jak skończę trzydziestkę. – Mruknęła pod nosem. Mimo wszystko wstała z łóżka, luźno założyła swój szlafrok i przecierając kark wyszła z pokoju.
- Wszystkiego najlepszego! – W zdezorientowaniu szybko i szczelnie owinęła się materiałem i zaspanym wzrokiem spojrzała na nadawców tejże informacji.
Cięgle nie rozumiejąc w jakim celu jej matka, Nancia i Conrad musieli jej złożyć życzenia koniecznie o 7 rano, a nie w bardziej ludzkiej porze, ale dzielnie przyjęła życzenia oraz urodzinowe przytulanie.
- To może ja się pójdę przebrać, czy coś.. – Nie czekają na odpowiedź zawróciła do sypialni.
- Mówiłaś, że nie obudzi się do południa! – Conrad skarcił
Nancię wzrokiem.
- Bo myślałam, że tak będzie. Nie patrz tak na mnie, tylko rób szybko to śniadanie. – Fuknęła na niego i zniknęła za drzwiami sypialni swojej przyjaciółki.
- Bo myślałam, że tak będzie. Nie patrz tak na mnie, tylko rób szybko to śniadanie. – Fuknęła na niego i zniknęła za drzwiami sypialni swojej przyjaciółki.
Neeson nie chcąc tracić czasu na niepotrzebne kłótnie, postanowił
posłuchać rady i zabrać się za robienie urodzinowego śniadania.
- Zaczynacie się dogadywać – pani Moore posłała mu uśmiech.
- Raczej staram się ją do siebie przekonać. Ale niech pani jeszcze nie wyciąga pochopnych wniosków – oddał jej uśmiech.
- Jesteś bardzo dobrym chłopakiem, Conrad. – Chwyciła jego rękę. – Ale staraj się bardziej.
- Zaczynacie się dogadywać – pani Moore posłała mu uśmiech.
- Raczej staram się ją do siebie przekonać. Ale niech pani jeszcze nie wyciąga pochopnych wniosków – oddał jej uśmiech.
- Jesteś bardzo dobrym chłopakiem, Conrad. – Chwyciła jego rękę. – Ale staraj się bardziej.
Daniyah w pośpiechu przerzucała ubrania nie mogąc znaleźć
niczego czystego.
- Dlaczego nie możesz założyć tego, co wczoraj?
Posłała Nancii gardzące spojrzenie i wróciła do przeglądania swoich sukienek.
- Mogłaś mnie uprzedzić, że zamierzacie zjeść ze mną śniadanie. Potrzebuję nowych ciuchów. – Mruknęła do siebie.
- Dopiero co byłyśmy na zakupach! – Nan załamała ręce. – Nie, nie mogłam cię uprzedzić, bo to miała być niespodzianka.
- Wiesz, jak ja nie cierpię niespodzianek.
- Jakoś wczoraj poszłaś z Neesonem, a też nie wiedziałaś gdzie idziecie! – Słowa blondwłosej skutecznie uciszyły brunetkę.
- Poza tym, powinnaś nam dziękować. Gdyby nie my, to musiałabyś spędzić ze swoją matką cały dzień.
- A tak tylko pół? Dzięki wielkie.
- Yah! Jemy z nią śniadanie i mamy wolne. Zresztą już wszystko zaplanowaliśmy. – Nie chcąc dłużej czekać, rzuciła w nią kremową sukienką, która, jeszcze z metką z ostatnich zakupów, leżała spokojnie na fotelu. – Nie miaucz, tylko zakładaj to i idziemy.
- Dlaczego nie możesz założyć tego, co wczoraj?
Posłała Nancii gardzące spojrzenie i wróciła do przeglądania swoich sukienek.
- Mogłaś mnie uprzedzić, że zamierzacie zjeść ze mną śniadanie. Potrzebuję nowych ciuchów. – Mruknęła do siebie.
- Dopiero co byłyśmy na zakupach! – Nan załamała ręce. – Nie, nie mogłam cię uprzedzić, bo to miała być niespodzianka.
- Wiesz, jak ja nie cierpię niespodzianek.
- Jakoś wczoraj poszłaś z Neesonem, a też nie wiedziałaś gdzie idziecie! – Słowa blondwłosej skutecznie uciszyły brunetkę.
- Poza tym, powinnaś nam dziękować. Gdyby nie my, to musiałabyś spędzić ze swoją matką cały dzień.
- A tak tylko pół? Dzięki wielkie.
- Yah! Jemy z nią śniadanie i mamy wolne. Zresztą już wszystko zaplanowaliśmy. – Nie chcąc dłużej czekać, rzuciła w nią kremową sukienką, która, jeszcze z metką z ostatnich zakupów, leżała spokojnie na fotelu. – Nie miaucz, tylko zakładaj to i idziemy.
#
Luksusy.
Rozprostował plecy, strzelił palcami i wstając uderzył się
głową w sufit.
- Kurwa mać! – W odpowiedzi usłyszał tylko chichot ze strony kumpli.
- O, Gates księżniczka przywykł do luksusów!
- Vengeance, nie wkurwiaj mnie – powiedział, ale wbrew logice, uśmiechnął się do przyjaciela. Co prawda, to prawda – odzwyczaił się do sypiania w autobusie i mimo że nie mieli spartańskich warunków, to jego łóżko, to to nie było.
Usiadł koło Christa, subtelnie wyrwał mu piwo z ręki i z gracją opróżnił butelkę na raz, wieńcząc pokaz głośnym beknięciem.
- Ja pierdolę, nie jesteś na to za stary? – Johnny niby z oburzeniem rozwiał opary piwa i zatkał nos.
- Panowie! – Do pomieszczenia wszedł Matt. – Właśnie rozmawiałem z Tuckiem, wygląda na to, że szykuje się impreza.
- Tak, tak, tak – Christ i Zacky wykonali dziwny taniec, właściwie nie wiedzieć czemu.
- A tym co? – Shadows zapytał Briana, który tylko wzruszył ramionami. Po chwili namysłu jednak odpowiedział wokaliście.
- Bo Matt Tuck – udał głos nastoletniej fanki i dodał do tego niezidentyfikowane ruchy rękami, co wywołało śmiech całej reszty.
- Kurwa mać! – W odpowiedzi usłyszał tylko chichot ze strony kumpli.
- O, Gates księżniczka przywykł do luksusów!
- Vengeance, nie wkurwiaj mnie – powiedział, ale wbrew logice, uśmiechnął się do przyjaciela. Co prawda, to prawda – odzwyczaił się do sypiania w autobusie i mimo że nie mieli spartańskich warunków, to jego łóżko, to to nie było.
Usiadł koło Christa, subtelnie wyrwał mu piwo z ręki i z gracją opróżnił butelkę na raz, wieńcząc pokaz głośnym beknięciem.
- Ja pierdolę, nie jesteś na to za stary? – Johnny niby z oburzeniem rozwiał opary piwa i zatkał nos.
- Panowie! – Do pomieszczenia wszedł Matt. – Właśnie rozmawiałem z Tuckiem, wygląda na to, że szykuje się impreza.
- Tak, tak, tak – Christ i Zacky wykonali dziwny taniec, właściwie nie wiedzieć czemu.
- A tym co? – Shadows zapytał Briana, który tylko wzruszył ramionami. Po chwili namysłu jednak odpowiedział wokaliście.
- Bo Matt Tuck – udał głos nastoletniej fanki i dodał do tego niezidentyfikowane ruchy rękami, co wywołało śmiech całej reszty.
Przy pierwszym postoju wyszedł zapalić, jednak oddalił się
od reszty. Wybrał numer Belli, miał poczucie, że musi ją zawiadomić o swojej
trzymiesięcznej nieobecności. Po czwartym sygnale rozłączył się i pokręcił
głową.
- Nieważne. – Mruknął pod nosem i wrócił do przyjaciół. – To co z tą imprezą? Gdzie, kiedy, dawaj konkrety! – Krzyknął do Shadowsa.
- Jutro, Los Angeles, bejbe!
- Nieważne. – Mruknął pod nosem i wrócił do przyjaciół. – To co z tą imprezą? Gdzie, kiedy, dawaj konkrety! – Krzyknął do Shadowsa.
- Jutro, Los Angeles, bejbe!
#
Prawdziwa
niespodzianka.
Dani musiała to przyznać – plan przyjaciółki i Conrada był
dobry. Śniadanie przebiegło nawet nieinwazyjnie, obyło się bez aluzji do
czegokolwiek i generalnie było nawet miło. Dochodziło południe i została sama,
po wcześniejszym umówieniu się na wieczór. Naprawdę nie lubiła niespodzianek,
ale tym razem postanowiła zacisnąć pięści i po prostu przetrwać. To w końcu
tylko jeden dzień. W takim nastawieniu przebrała się i wiedząc, że ma jeszcze
sześć godzin wolnych, chwyciła pęk kluczy i wybiegła z mieszkania. Wyjęła
telefon i zobaczyła jedno nie odebrane połączenie od Warhola. Przez minutę
ogarnęła ją niepewność co do kierunku, w którym zmierzała, jednak szybko
odrzuciła natrętną myśl i skierowała się do swojej pracowni. Wiedziała, że
jeśli się nie spręży, to nigdy nie dokończy serii obrazów, które właśnie
malowała, a tym samy nie doczeka się na własną wystawę. Już i tak straciła
mnóstwo dni i nocy, na miłosne schadzki z przystojniakiem, ale akurat tego nie
umiała sobie odmówić. Szybko doszła do celu i otworzyła mosiężne drzwi. Weszła
do środka gotowa wyładować się na płótnach, ale pomieszczenie tylko przeszył
jej krzyk.
- Nancia! Ktoś ukradł moje obrazy! – Krzyczała do słuchawki telefonu. – Dzwonię na policję!
- Yah, uspokój się! – Clay była wyjątkowo spokojna. – Na pewno do wieczora wszystko się wyjaśni, proszę nie dzwoń na policję.
- Nan, co ty zrobiłaś?!
- Po prostu weź i namaluj coś nowego, dobrze? I nie dzwoń na policję. – Rozłączyła się zostawiając Dani w totalnym osłupieniu.
- Nancia! Ktoś ukradł moje obrazy! – Krzyczała do słuchawki telefonu. – Dzwonię na policję!
- Yah, uspokój się! – Clay była wyjątkowo spokojna. – Na pewno do wieczora wszystko się wyjaśni, proszę nie dzwoń na policję.
- Nan, co ty zrobiłaś?!
- Po prostu weź i namaluj coś nowego, dobrze? I nie dzwoń na policję. – Rozłączyła się zostawiając Dani w totalnym osłupieniu.
Z wściekłością rzuciła torbę na podłogę, otworzyła drzwi do
magazynu i wyciągnęła czyste płótno. Wymieszała farby, założyła swoje robocze
ogrodniczki i bluzkę pełną kolorowych plam z farb, które uzbierały się na niej
przez kilka ostatnich lat. Zaczęła bardzo agresywnie i już po niespełna
godzinie miała gotowe pół obrazu. Widząc co namalowała lekko się przeraziła,
wypuściła pędzel z rąk.
- Jestem nienormalna. – Powiedziała do siebie i zaczęła się śmiać. Bądź co bądź, trochę się uspokoiła. Teraz patrzyła na swoje jeszcze niedokończone dzieło przedstawiające blondwłosą kobietę z podciętym gardłem. W jej ubraniu rozpoznała to, które tego ranka miała na sobie Nancia. Ze śmiechem postanowiła dokończyć obraz.
- To prezent na jej urodziny mam już załatwiony. – Zaśmiała się jeszcze raz i wróciła do artystycznego zacięcia.
- Jestem nienormalna. – Powiedziała do siebie i zaczęła się śmiać. Bądź co bądź, trochę się uspokoiła. Teraz patrzyła na swoje jeszcze niedokończone dzieło przedstawiające blondwłosą kobietę z podciętym gardłem. W jej ubraniu rozpoznała to, które tego ranka miała na sobie Nancia. Ze śmiechem postanowiła dokończyć obraz.
- To prezent na jej urodziny mam już załatwiony. – Zaśmiała się jeszcze raz i wróciła do artystycznego zacięcia.
Tego samego dnia, godzina 19.
- Naprawdę, ta chustka na moich oczach nie jest konieczna. –
Mruknęła po raz kolejny Daniyah znowu próbując ją zerwać.
- Dani! – Wrzasnęła Clay, na co Moore od razu odpuściła. Conrad zaśmiał się widząc zbulwersowanie na twarzach obu kobiet.
- Już, jesteśmy.
Powoli ściągnęli jej opaskę z oczu. Wzięła głęboki oddech i rozejrzała się dookoła.
- Jaja sobie robicie? – Wykrztusiła. Znajdowali się w Galerii, jej ulubionej zresztą. Jednak jej wzrok przykuła ściana, na której znajdowały się jej obrazy. Co więcej, właśnie to miejsce było otoczone największą liczbą osób.
- Wszystkiego najlepszego – powiedzieli jednocześnie Nancia i Conrad.
- Dani! – Wrzasnęła Clay, na co Moore od razu odpuściła. Conrad zaśmiał się widząc zbulwersowanie na twarzach obu kobiet.
- Już, jesteśmy.
Powoli ściągnęli jej opaskę z oczu. Wzięła głęboki oddech i rozejrzała się dookoła.
- Jaja sobie robicie? – Wykrztusiła. Znajdowali się w Galerii, jej ulubionej zresztą. Jednak jej wzrok przykuła ściana, na której znajdowały się jej obrazy. Co więcej, właśnie to miejsce było otoczone największą liczbą osób.
- Wszystkiego najlepszego – powiedzieli jednocześnie Nancia i Conrad.
*
3 miesiące rozłąki? Stawiam swój ulubiony kubek i całe jedzenie, jakie mam w domu, że nie wytrzymają (kasy nie stawiam, bo w sumie są nieprzewidywalni, a jedzenia jakby co mi nie żal. a ulubione kubki mam dwa, takie same). Dobra ta urodzinowa niespodzianka, lepsza nawet niż kradzież obrazów XD. A matka Dani jest dziwna i Conrad jest dziwny mimo, że zapewne jest miły a ja tego nie doceniam. Za to Nancia dalej jest najlepsza i chyba nie przestanie być. ^^
OdpowiedzUsuńZaprawdę powiadam Ci, że podoba mi się każdy odcinek i ten także do takowych należy. Urodzinowe niespodzianki, kradzież jakże cennych płócien, rozłąka kochanków. Lubię to! Dziękuję za nienapisaną dedykację haha. Stan % mojego organizmu ogranicza dzisiejszy komentarz. Proszę o więcej!!! A Matt Tuck!! Zapomniałam! Lofff juuuu! Opisz tę imprezę! Czekam na nexta i na hooty :)
OdpowiedzUsuńLoveee<3
Joan <3
Dołączam się do poprzednich komentarzy i podpisuję się pod nimi obiema rękami. Szczególnie podobają mi się chłopaki w trasie, ich tańce radości, piski i beki po piwie <3 Ogólnie Kocham to opowiadanie, przez duże K! I jak zawsze czekam na kolejny odcinek ;3
OdpowiedzUsuńlove, Jenn ;*
Gdzie jest ciąg dalszy ja się pytam? :)
OdpowiedzUsuńSuper blog, czekam na nexta ;D ;3
OdpowiedzUsuń51 yrs old Business Systems Development Analyst Zebadiah Mapston, hailing from Clifford enjoys watching movies like "Hamlet, Prince of Denmark" and Skimboarding. Took a trip to Tyre and drives a Ferrari 330 TRI/LM Spider. tutaj
OdpowiedzUsuńadwokaci od spraw rozwodowych rzeszow
OdpowiedzUsuń